samorozwoj
Rozwój osobisty

Samorozwój – jak nie przesadzić?

Chęć bycia coraz lepszym jest w porządku. Problem pojawia się wtedy, kiedy mimo dobrych efektów, ciągle masz mało i krytykujesz się za wolne postępy. Problem jest wtedy, kiedy poświęcasz cały swój czas, swoje relacje z innymi, wszystkie swoje oszczędności na samorozwój.Myślisz, że warto zrezygnować ze wszystkiego tylko po to, by szybciej osiągnąć jakiś cel? Ja nie. Przepis na mądre rozwijanie się jest prosty – rozwijaj się, ale rób to z umiarem i odpowiedzialnością.

Wiesz, że Twoją zapłatą za brak umiaru w rozwoju może być pogorszenie się samopoczucia i relacji z innymi, a nawet popadnięcie w uzależnienie? To za sprawą Twojego wewnętrznego krytyka, który będzie próbował Cię zniszczyć.

Zabawa na myślenie

Wyobraź sobie siebie jako człowieka chcącego zmiany. Ty, chcący się rozwijać, stawiasz sobie jakiś cel. Masz to? Super. Zapisujesz go na kartce wraz ze sposobami na jego osiągnięcie. Jest fajnie. Czujesz, że w Twoim życiu w końcu coś się zmienia. W drodze do osiągnięcia tego celu, stawiasz sobie inne cele. Jedne udaje Ci się osiągnąć, inne nie. Budzi to w Tobie frustrację, bo przecież chcesz osiągnąć je wszystkie. Czytasz motywacyjne wpisy w Internecie. Gdzieś wyczytałeś, że Twoje życie, to jak wygląda, zależy tylko od Ciebie. Czujesz się mega zmotywowany, zatem do listy „to do” dopisujesz jeszcze kilka punktów.

I co?

Samorozwój wcale nie jest taki prosty, jak się wydawało. Okazało się bowiem, że chcąc osiągnąć jedną rzecz, trzeba najpierw popracować nad innymi. Dopiero wtedy możliwe jest osiągnięcie danego celu.  A to wymaga od Ciebie więcej czasu, więcej uwagi, zaangażowania i samodyscypliny. A więc cyk i rezygnujesz z niektórych spotkań ze znajomymi . Cyk i rezygnujesz z odpoczynku. Przecież to dla cieniasów. Odpoczywają Ci, którzy nie mają żadnych ambicji, nie? Okazuje się, że dzięki tym drobnym poprawkom masz więcej czasu na rozwój.

Dużo od siebie wymagasz, więc Twój wewnętrzny krytyk ma teraz naprawdę dużo pracy. Może nawet jest bardziej zapracowany niż Ty. On jest wyczulony na najmniejsze nawet potknięcia. To chyba dlatego czasem czujesz się jak nieudacznik. A przecież tak dużo robisz i tak wiele już poświęciłeś! Te uczucia sprawiają, że żyjesz w stresie. Zakładasz, że pozbędziesz się go, kiedy w końcu osiągniesz swoje cele.

A więc cyk i ograniczasz spotkania ze znajomymi do absolutnego minimum – nawet rozmowa telefoniczna zaczyna być męcząca, bo zabiera Twój czas. Cyk i wydajesz swoje ostatnie oszczędności na kilka książek, które mają odmienić Twoje życie i na kurs, który ma sprawić, że przestaniesz marnować pieniądze.

I co?

Książki były ok, ale kurs do bani. Okazało się, że to, co się na nim dowiedziałeś, wiedziałeś już z Internetu i to całkiem za darmo. Cóż za oszczędność pieniędzy (ups). No ale co tam. Będzie kolejna wypłata, to wybierzesz się na inny, tym razem lepszy, kurs.

I tak gonisz od kursu do kursu. Jeden o tym, jak stawiać sobie cele, drugi o tym, jakie sobie stawiać cele, trzeci o tym, po co te cele stawiać, a setny o tym w jakim okresie życia najlepiej stawiać sobie takie, a nie inne cele. Dochodzi do tego, że ciągle się szkolisz na kursach, w które pakujesz mnóstwo kasy, a które tak naprawdę nic nowego nie wnoszą do Twojego życia. A to Cię stresuje i wkurza. Samorozwój miał być czymś pięknym, a okazuje się wyboistą drogą do piekła.

I co? I mamy błędne koło. A wystarczyło mądrze zagospodarować swoim rozwojem.

Mądrze to znaczy jak?

Zanim zaczniesz zdobywać dodatkowy czas rezygnując totalnie ze spotkań ze znajomymi i zanim zaczniesz wydawać swoje ostatnie pieniądze na kursy, pomyśl. Pomyśl o tym, nad czym chcesz pracować. Co chcesz w swoim życiu zmienić? Co chcesz poprawić? Pomyśl o tym, jaki ewentualny budżet możesz przekazać na samorozwój.

Pracuj nad sobą w swoim własnym tempie i rytmie. To, że ktoś inny szybciej osiągnął to, co Ty chcesz osiągnąć, wcale nie znaczy, że Ty równie szybko powinieneś to zrobić. Działaj w zgodzie ze sobą. Nie krytykuj się za to, że ci nie wychodzi. Po prostu wyciągaj z błędów wnioski, bo dzięki temu będziesz wiedział, czego już nie robić, bo te sposoby okazały się nietrafne.

A w skrócie: po prostu daj sobie czas.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *